• Wpisów:123
  • Średnio co: 8 dni
  • Ostatni wpis:212 dni temu
  • Licznik odwiedzin:8 963 / 1057 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Koniec żartów, odstawiam chleb.
Na tydzień.
Błagam niech mi się uda...


Serio bardziej niż moja gruba dupa dołuje mnie moja niekonsekwencja.
Tyle planów, celów, początków i zero zakończeń..

I to nie jest tak, że mam bardzo duży problem z chlebem po prostu od czegoś TRZA zacząć.

A kolejne wyzwanie to minimalny trening dziennie. Cokolwiek - oby i 10 minut było.

Ostatnie już wyzwanko to codziennie rano ciepła woda z cytryną. <To może wbrew pozorom być serio najcięższe>

Nic więcej. Brzmi banalnie.
Hm...

Wzięłam się już jakiś czas temu za pozbywanie się gratów.
Ma to pozwolić na oczyszczenie życiowej przestrzeni co wprowadza radość, harmonię, mniej stresu, pozytywne myśli.
Nie wiem czy słyszeliście o Marie Kondo?

Dziewczyna, która napisała wiele książek o tym jak skutecznie sprzątać, o tzw. declutteringu czyli odgradzaniu.

Ja dopiero zgłębiam jej pomysły, rady i tak dalej, ale myślę, że coś w tym jest.
Chcę dążyć do minimalizmu aczkolwiek nie takiego bezwzględnego gdzie nic nie zatrzymujesz i używasz jednej łyżki, kubka, widelca, piżamy itp.

Zaczęłam od szafy, bo to podobno najłatwiejsze - rzeczy na tak i rzeczy na nie.
Generalnie miałam ogromny problem z przywiązaniem nie tyle jakimś sentymentalnym a do "wydanych pieniędzy". Łatwo mi było określić co noszę, a czego nie, bo od lat siaty ładnych i nowych ubrań leżą zamknięte w górnych częściach szaf, ale z definitywnym pozbyciem się ich nie mogę sobie poradzić - nie umiem. Najlepiej sprzedałabym.
Działalność, jeśli można tak to określić, na takich stronach jak vinted.pl rozpoczęłam już dawno i nie powiem, że nie - zdarzyło mi się coś sprzedać... ale tego są góry! I to czasami nowe, firmowe tylko np. za małe, za duże. Powiem wam, że dygresja do tego tematu wzięła się z powodu iż mam zamiar wracać do minimalizmu, a to jest coś z czym kombinuję i poradzić sobie nie umiem. Jak macie doświadczenia związane z podobnym tematem to czekam na znak
 

 
Ostatnio wywaliło mnie z internetów gdy miałam cały gotowy post, dacie wiarę?

A teraz nie miałam go od trzech dni.
Do teraz.

Ostatni tydzień a właściwie kilka jego dni były tak okropne, że nie jesteście w stanie sobie tego wyobrazić..
I powiem wam, że to jest pocieszające
Pocieszające w tym sensie, że ktoś walczy z wagą, z brakiem celu, z prokrastynacją, ale na pewnych płaszczyznach, które są związane z najbliższymi ludźmi ma chociaż to minimalne ok.. to nawet.. nawet dobrze.
Tu chodzi o problemy rodzinne.. więc raczej jasne, że nie będę wyciągać brudów ale nawet nie macie pojęcia jak bardzo chciałabym to tu wykrzyczeć, wypisać, wyzwolić się!
Myślę, że historia jak z tv więc przyciągnęłaby tłumy, ale nie czas na przypominanie. Nie ważne czy coś się stało rok temu czy wczoraj - przeszłość - było, więc już nie machaj na do widzenia tylko idź prosto. Tym bardziej, że pewne rzeczy powtarzają się non stop i pierwsza reakcja to już nie to samo co 10 reakcja.

Koniec tajemniczości i jakiś zawiłych pseudo mądrych tekstów

Bilans z dziś:
- jajecznica z dwóch jajek z pieczarkami, pomidor, dwa kawałki chlebka pełnoziar. z pastą paprykową.
- kaki + mandarynka z jogurtem naturalnym i odrobiną musli
- kanapka na pełnoziarnistym pieczywie z hummusem,pomidorem i mozzarellą + dodatkowo mała z masłem orzechowym, kostka gorzkiej czekolady 90 % kakao.
- Potem poszłam spać na 25 minut i wstałam i nażarłam się słodkich płatków typu crunchy (na sucho, bez mleka, a po co?! Bez komentarza dla mnie...)
- Sałatka z pierożkami tortellini, pomidorami, fetą + mandarynka + mała kanapka z masłem orzechowym + kawałek czekoladki

Nie jestem zadowolona. Znów za dużo chleba. i za dużo tych kanapek z masłem orzechowym zagryzanych czekoladą (Co widać ewidentnie)

Spróbuję odstawić chleb.
Na ten tydzień spróbuję odstawić pieczywo max. 1 mini kromka dziennie na początek.

Dzisiaj jak na siebie spojrzałam to przeszłam załamanie. Ale nie chcę o tym pisać, bo takie myśli przywodzą inne złe myśli.
A ja już tak nie potrafię. Albo nie chcę potrafić.
Tylko pozytywne - always positive mind!

A teraz przepis Dawno nie było takich bajerów

Przepis na makaron z można powiedzieć warzywnym sosem.

- makaron
- rukola
- pomidor
- feta
- cebula czerwona
- sól, pieprz

Super simple. Makaron gotujemy, podsmażamy cebulkę (ja podsmażam mało, bo cebula to cebula i nie lubię jak przeważa ale fakt faktem smaku dodaje i zawsze na oleju kokosowym). Później dodajemy na patelnię rukolę i gdy lekko zwiędnie wrzucamy pokrojonego pomidora, fetę i makaron. Gdy feta się lekko rozpuści tworząc coś a'la sos doprawiamy i voila!

Krótko o kulturze:

Polecam serdecznie "Powidoki" Andrzeja Wajdy. To nie jest film, który dostarczy rozrywki, ale pokazuje wiele ciekawych aspektów oraz jak dla mnie ciekawą historię człowieka o którym nie miałam pojęcia.

Polecam również "Ostatnią Rodzinę". Film zabawny, wiele typowo polskich elementów. W pewien sposób dostarcza być może więcej rozrywki niż Powidoki, ale jak dla mnie ten pierwszy i tak lepszy.

"Wołyń" jeśli spytacie mnie o krwawe sceny o których jest tak głośno... tak są, ale z opowiadań spodziewałam się czegoś gorszego. Sam fakt tej praktyki i że to się działo przeraża bardziej niż same widoki zaprezentowane w filmie. Film dobry aczkolwiek trochę irytował mnie główny wątek. A najbardziej to w sumie to, że zagubiłam się bohaterach - nie mam zielonego pojęcia kto tam był Polakiem, kto Żydem, kto Ukraińcem, kto z Wołynia ale Polak, kto Niemiec itd. Przerosło mnie to.

"Jestem mordercą'' - film dobry wieczorkiem przed tv. Jak dla mnie słaby, jak na film o seryjnym mordercy. Słabe zakończenie..

Być może ktoś się domyślił, że opisywane przeze mnie dzieła to ostatni Enemef w Multikinie


























 

 
Szybki bilans z dzisiaj:
1. Musli na mleku z musem truskawkowym (mała ilość), kanapka na pełnoziarnistym chlebie z serkiem naturalnym.
2. Dwa małe kawałki smażonej ryby + kasza bulgur
3. Jabłko
4. Trzy kromki pełnoziarnistego pieczywa z serkiem naturalnym, pastą paprykową i pomidorem.
5. Sałatka z rukoli, pomidorków suszonych i niestety pszennego tortellini (w sumie z pełnoziarnistym się nie spotkałam)

Grzeszki: była gorzka czekolada troszeczkę w za dużej ilości i niestety podjadałam ciasto czekoladowe mojej mamy... ale i tak w mniejszej ilości niż to robiłam zazwyczaj i w święta. Powoli dojdę do perfekcji, że ograniczę słodkie całkowicie.
O dziwo w porównaniu z bilansami, które robiłam tutaj na blogu wcześniej jestem zadowolona - równomiernie rozłożone posiłki w ciągu dnia i całkiem zdrowe. Mus do musli i wspomniana pasta paprykowa to produkty własnoręcznej roboty, naturalne, więc bez dodatkowej chemii Troszeczkę powinno być mniej chleba no ale... po to jest bilans by wyłapać błędy!

Jeśli chodzi o ćwiczenia to dzisiaj zaliczyłam taki "ruch" jak trening z moją grupą taneczną, ale tym razem powiedziałabym, że był to trening bardzo NIEintensywny... więc przydałby się jakiś abs na koniec dnia. U mnie niestety zawsze jest problem z czasem, ale może się uda!

Teraz zapewne będę szukać przepisów na dzień jutrzejszy. Postanowiłam w nowym roku troszeczkę bardziej zatroszczyć się o rozsądne jedzenie. Co mam na myśli? Prawdę powiedziawszy w moim domu marnuje się sporo jedzenia - czegoś się nie zje, coś się zepsuje, coś się kupi ot tak i okazuje się niedobre, kupuję różne kasze, makarony, bo mnie kuszą, a potem to stoi... aczkolwiek i tak większy problem jest w przypadku owoców itd. Dlatego teraz chcę po prostu planować wszystkie posiłki z uwagą tak, by wykorzystywać generalnie to co mam w lodówce - oszczędne i praktyczne. Niektórym tak prowadzone żywienie przychodzi z łatwością, niestety ja jako niezbyt zręczna kucharka z bardzo ograniczoną wyobraźnią do gotowania muszę wszystko planować.. bo inaczej mi się po prostu nie chce kminić I jem co mam pod ręką ;/







































  • awatar Chrysalis ♕: Dokładnie, wyłapujesz błędy, więc jest ok. Poza tym sama pisałaś, że będziesz przez to przechodzić etapami, więc na początek jest spoko, a potem będzie już tylko lepiej. :D Co do gotowania to mam podobnie, nienawidzę tego i kompletnie nie mam do tego smykałki choć bardzo bym chciała. Ale ponoć dla chcącego nic trudnego. :>
  • awatar ♥Je suis nouveau♥ et il est bon ♪: śliczne thinspiracje <3
  • awatar gold-pants: Ech, znam to. Odkąd zamieszkałam w akademinku też wyrzucam całkiem spore ilości jedzenia. A mama potrafi to zawsze jakoś ogarnąć..
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Hm... od czego zacząć?
Nie było mnie tu wieki...
Ostatni wpis 154 dni temu, why?
Może po kolei.
Nie będę się rozwodzić nad szczegółami z życia, bo nie ma sensu, ale wiodło się fantastycznie właściwie nie ma na co narzekać, nie lubię tego.
Tylko sylwetka... bez zmian.
A raczej ze zmianami tylko na gorsze.
No niestety nie ma co się oszukiwać, true.
Pisanie bloga szło mi ciężko, a wręcz w ogóle tego zaprzestałam ponieważ nie mając dostępu do laptopa/komputera wszystko szło dwa razy trudniej. Zdjęcia nie chciały się dodawać, wpisy usuwały i tak dalej... odstraszające.
Teraz jednak mam na czym pisać, więc postanowiłam wrócić.
Ale powód jest jeszcze jeden. Właściwie trochę istotniejszy.
Tutaj czułam pewne wsparcie, czasami nawet jeden komentarz typu "Wierzę, uda ci się!" niesamowicie podtrzymywał na duchu i dawał kopa.
Dlatego tu jestem i w pewien sposób tak, faktycznie, zaczynam jakąś tam drogę od nowa, prawdopodobnie już po raz setny, ale opis, który ustawiłam na samym początku powstania bloga czyli cytuję "blog o nieumiejętnym odchudzaniu..." powinien mieć odzwierciedlenie w treści

Teraz wiem, że muszę stawiać sobie troszeczkę mniejsze cele i przechodzić przez nie jak przez etapy konkursu.
Konkursu do bycia Miss World oczywiście!
Nieee... tak naprawdę to do szczęścia.

Dzisiaj postanowiłam nie jeść nic.
Wiem tak nie można, ale to swego rodzaju detox.
Niestety wczoraj wypiłam dużą ilość alkoholu i zjadłam tonę przekąsek (Tak, chipsów też. Wiem najgorzej)
Kaca nie mam jakby się ktoś martwił, ale nie chce tych kalorii jeszcze bardziej wypychać na zewnątrz, już i tak są bardzo widoczne.
Moim małym celem jest teraz brzuch - a dokładnie dwa tygodnie do studniówki!
Nie, nie mojej, ale idę z kimś. Koleżanka ma piękne sukienki, które niestety są za małe.
Znacie ten moment gdy lepiej byłoby nie dopiąć się w jakąś kieckę niż wcisnąć się na wdechu i potem zobaczyć swoje fałdy... a mogłoby być tak pięknie..

Ja już znam to uczucie, nie mniej jednak w sukienki się wcisnę tylko trzeba odrobinę tu i ówdzie wyszczuplić.
Dlatego dzisiaj na ładny początek będzie jakaś energetyczna Chodakowska np. killer.
Będę starała się wstawiać jadłospisy i bilanse często, ogólnie robić rozrachunki z dnia dla samej siebie.

Życzcie mi szczęścia, niedługo będzie pięknie!
  • awatar Chrysalis ♕: Cieszę się, że wróciłaś. ;) Podoba mi się ten wpis, jest jak najbardziej szczery i widać też entuzjazm. Mam nadzieję, że wszystko pójdzie po Twojej myśli. Powodzenia! :>
  • awatar Noella: Powodzenia ☺ , tym razem musi się udać osiągnąć cel
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Bilans z dziś - fatalny włącznie z wczorajszym. Dlaczego? Bo była pizza w nocy, co prawda dwa kawałki, ale jakby to brzmiało gdybym napisała "tylko". Więc CO PRAWDA.
- Jajko, kanapki z łososiem i camembertem
- Olbrzymia tłusta, aczkolwiek pyszna porcja ryżu z tofu w sosie 5 smaków
- Ok. 10 śliwek
- Dwie kostki gorzkiej czekolady, mnóstwo orzeszków ziemnych, podjadanie sera i innych rzeczy z lodówki
- Znów jakieś kanapki z łososiem
- Pół jabłka
-Podjadanie musli i zajadanie tego greckim
Załamka i masakra. I tu nawet to że mam okres nie pomoże! Takie coś?! Jak można?!?! HOW?!?!
Powiem szczerze że na samopoczuciu odbija się to okropnie. Po prostu czuć to przejedzenie, ale niee lecisz dalej, bo co tam!!! Ostatnio moje żywienie całkiem się posypało nie ma co ukrywać...
Z ćwiczeniami,żeby się zabrać do czegokolwiek też mam ogromny problem. Nie wiem dlaczego tak się dzieje ale strasznie mnie to boli i... przeszkadza. Tak właśnie. Po prostu czuje że nie mogę usiedzieć, ale z drugiej strony też się nie rwę.. Ogarnie to ktoś?
Na szczęście dziś się poderwałam i chociaż nie był to jakiś wyczerpujący trening to Tae Bo pół godzinki zrobione + 8 minut ABS


































 

 
Witajcie
Nowy dzień, nowa szansa, nie przestajemy.
Po pierwsze - zjem śniadanie.
Po drugie - trening
A potem reszta.
Czuję się trochę chora, chyba musiało mnie gdzieś zawiać. No tak... Lato, a ja głupia na krótki rękaw latam pff..

Pierwsza rzecz to super przepis. Niewiele jest rzeczy, które jem naprawdę często, to danie jem kilka razy w tygodniu. Jest naprawdę obłędne!

Warzywa z patelni
- Cukinia
- Ogórek
- Pomidor
- Papryka
- Cebula
- Oliwa z oliwek
- opcjonalnie rukola
- Mozzarella, feta lub serek naturalny do smarowania
- Sól, pieprz
- Bazylia

Warzywa kroimy w kostkę i plasterki zależnie od tego jak duża ma być porcja. Wlewamy niewielką ilość oliwy, wrzucamy warzywa i dusimy pod przykryciem aż zmiekną i puszczą soki. Przyprawiamy solą, pieprzem i szczególnie obficie sypką bazylią. Pod koniec posypujemy startą mozzarellą, fetą lub zwykłym żółtym serem ale świetnie sprawdza się również serek naturalny, bo fajnie się rozpuszcza i tworzy się jakby taki sos.
Polecam sprawdzić, nie zawiedziecie się!


Kolejna rzecz - szukam sukienki!
Znacie jakieś fajne sklepy, internetowe również z sukienkami? Nie ukrywam.. na wesele tak, ale ciężko mnie zadowolić dlatego te wszystkie typowe sklepy mnie nie satysfakcjonują. To musi być coś naprawdę wow. Znalazłam ciekawe na sugarfree i Lou sukienki, wiem, że w Mohito bywają fajne no i przeszłam całą "galerię" Modo znajdując jedną, która może mogłaby być. O! Jeszcze wchodzi w grę fajny, elegancki, seksowny kombinezon.
Postanowiłam dzisiaj dodać właśnie takie sukienkowe inspiracje, być może ktoś też ma ten sam problem i szuka.



































 

 
Nie wiem o co chodzi, ale nowy post na blogu był o wiele dłuższy i miał inspiracje, po dodaniu jest połowa.
Fajnie, co?

Edit: Please, dajcie mi znać co się wyświetla u was, ponieważ nawet po edytowaniu tego okrojonego posta wyświetla się ten sam, bez żadnych wprowadzonych zmian
 

 
87 dni?! Serio?! Are you kidding me?!?! Gdzie ja byłam w tym czasie???
Nie wiem...
Tak szybko leci ten czas...
Faktycznie, pisanie skończyło się w momencie gdy rozwalił się komputer. Nowy, zaznaczam. Kupiony dwa lata temu jeden z nowszych modeli samsunga, dwa lata i po 5 tygodniach w serwisie gościu mi mówi, że głupio mu przyznać ale oni nie potrafią tego naprawić... SZOK!
Teraz piszę z telefonu, bo marne szanse, że laptopa odzyskam. Jeśli dalej ćwiczycie, kontynuujecie walkę to wspaniale, gratulacje, możesz być z siebie dumna. Naprawdę szacun! Bo ja gdzieś w natłoku wszystkiego przestałam.. Powiem szczerze, że dawno moje życie nie było takie, że od początku roku robię jakieś nowe, ekscytujące rzeczy, coś zaczynam i generalnie nie nudzę się. Przyznam że to sprawia że jestem szczęśliwa Ale gdzieś w tym wszystkim totalnie na bok odłożyłam ćwiczenia, przemyślane jedzenie i tak dalej. Wiem że jeżeli ktoś tu zaglądał i widział czasami moje bilanse to wie ze nie były jakieś super świetne ale gdzieś tam z tyłu głowy miałam tą lampkę, że trzeba wybierać świadomie ⬅⬅⬅
Cóż... nie ukrywam, że przytyłam, ale nie poddaję się tak łatwo dlatego zaczynamy od nowa. Tym razem mam pewien cel. Nie chodzi tu o konkretny kształt sylwetki czy jakieś tam bycie chudą laską, bo właściwie to nie mam problemu z pewnością siebie. Rzecz w tym jak bardzo sport pomoże mi w tańcu. Kolejna rzecz za którą niesamowicie tęsknię i którą miałam ćwicząc w miarę systematycznie to niesamowita, naprawdę NIESAMOWITA siła psychiczna, która jest najwspanialszym skutkiem ubocznym ćwiczeń!

Teraz - zakładając, że powyższy wywód był pierwszym postanowieniem wakacyjnym - czas na drugi. Nieszczęsny angielski. Co jest dla mnie przedziwne włączam sobie filmik na youtubie - jakikolwiek, pierwszy lepszy po angielsku. Rozumiem bez problemu! Wszystko! Nie muszę go oglądać i skupiać się zbytnio, a i tak komfortowo mi się ogląda, bo rozumiem. Inna sytuacja: podchodzi do mnie człowiek na ulicy, pyta o coś, znam odpowiedź, wiem gdzie jest centralny, tu tylko kawałek prosto trzeba pójść za tym budynkiem, a po angielsku wygląda to u mnie tak:,, It's.........." Pan domyślił się co chce powiedzieć po moim ruchu ręką, a ja jedynie zaszpanowałam mówiąc "Yes". Wiem, że większość powie - to jest tylko blokada w głowie, trzeba mieć odwagę i mówić nawet z błędami. Ok, tylko jak przyjdzie co do czego to w mojej głowie lśni jasna, wypolerowana pustka! Z hiszpańskim nie mam takich problemów - mówię i już! A angielski... tyle lat i czujesz, że nie umiesz nic. Jeśli znacie jakieś dobre sposoby, strony, pomoce na naukę angielskiego to proszę napiszcie mi!
 

 
Tak.. wokół mnie stos książek, zabazgranych kartek, jeszcze czekają dwa przedmioty do ogarnięcia, a właściwie żeby się wyspać powinnam już spać. Nie pisałam ostatnio długo, bo po pierwsze przez długi okres czasu miałam w domu gościa, którym musiałam się 24 h zajmować, więc nie było czasu na jakieś dłuższe wywody, ani tym bardziej na dietę, ćwiczenia czy cokolwiek o czym mogłabym tu napisać, po drugie nie mieszkam tam gdzie właściwie mieszkam, no i po trzecie nie mam tu stałego internetu ... dokupuję co chwila jakieś startery tylko po to żeby mieć, a mój normalny numer jest nieosiągalny co staje się coraz bardziej irytujące dlatego też tak ten internet "cedzę" żeby wystarczył chociaż na krótkie trening z yt.

Co chcę wam powiedzieć na dziś?
Nowa walka!
Never give up!
Mam dokładnie 39 dni do uzyskania wymarzonej sylwetki, którą będę dumnie prezentować na plaży w Hiszpanii i 33 dni do moich urodzin na których w końcu chcę wyglądać tak jak chcę wyglądać! Zawsze sobie myślę tak np. gdybyś przez ten rok nie marnowała tak czasu tylko poświęciła 15 min dziennie na rozciąganie to dzisiaj już umiałabyś szpagat. Dlatego również i w tym przypadku myślę, że gdybym przez 18 lat spięła dupę i ćwiczyła systematycznie, nie żarła przesadnie albo chociaż nie gubiła tak łatwo tego co gdzieś tam w lepszych momentach udało się wypracować to dzisiaj nie musiałabym się przejmować. No to własnie za jakiś czas chcę stanąć i powiedzieć "Dobrze, że wtedy zaczęłam, dzisiaj już jest łatwiej nie muszę się przejmować". A poza tym co tu dużo gadać - jadę za granicę, na plażę , chcę być sexy

Bilans z dziś:
- owsianka z bananem i jabłkiem, kawałek bułki
- 2 duże mandarynki, kanapki z łososiem; żółtym serem
- dwie małe kanapeczki z masłem orzechowym, żurawina
- olbrzymia zapiekanka ;d
- dwa plastry ananasa, kawałek bułki, żurawina, wyjadanie płatków musli

Jeśli czytacie tego bloga to wiecie, że powinnam się nazywać "kolacja na bogato" czy coś w tym stylu.. ;ddd

Ok, plan na jutro?

- Jakiś workout chociażby bardzo krótki, bo późno wrócę i rozciąganie
- Nie dla słodyczy i fast foodów
- Nauka słówek z angielskiego
- Napisać referat
- Kremować ciało <zawsze o tym zapominam>
- Pedicure
- Systematyczne picie wody
- Nie jeść po 19

Kciuki w górę i jedziemy!
 

 
Mogłabym zacząć w sumie od tego, że byłam taka zmęczona zawalona sprawami i dlatego nie było mnie tutaj AŻ 17 DNI! Ale po co? Don't care, już wróciłam
Tym bardziej, że święta już za pasem, a ja mam najbliższe dwa dni wolne więc juuuhuu! Nareszcie!
Ponieważ mamy na razie piękny poranek zjadłam 3 pierogi, kaszę jaglaną z serkiem wiejskim i bananem oraz kawałek serniczka. Wiem, że to sporo ale właśnie jestem na odwyku bezsłodyczowym. Ok, powiedziałam coś totalnie co sobie przeczy, wiem ale chodziło mi o to, że staram się nie jeść słodyczy szczególnie aż do ostatniego dnia świąt. No ale wiecie jak to jest... tyle tych słodkich wypieków, że cały czas krąży myśl "Dobra, tylko spróbuję.", a skończyłoby się na połowie.. I tak pierwszy raz moja mama wspaniałomyślnie wydzieliła mi kawałeczek na spróbowanie, a resztę schowała nie wiem gdzie i to był świetny pomysł. Czuję się zaspokojona. Wczoraj poszłam na zakupy i zrobiłam sobie zdjęcie w przymierzalni w samej bieliźnie... wyglądałam tak obrzydliwie, że chciało mi się płakać. Naprawdę staram się to zmienić, ale jest coraz gorzej. Cały czas o tym myślę żeby nie jeść słodyczy, nie podjadać, a tym bardziej nie jeść na wieczór. Ale nie wiem tak strasznie mi nie wychodzi... No i zaczęłam smęcić ;d Koniec tego dobrego!
Jeśli chodzi o moje plany ćwiczeń z Chodakowską to wyszły tak gdzieś przez tydzień... później w sumie też się starałam ale nie spełniłam tego założonego 5 razy w tyg. Ale na pewno się nie poddaje, dzisiaj też jest dzień też jest jakiś tydzień i każdy z tych dni czeka na wypełnienie endorfinami płynącymi z ćwiczeń!

Jeżeli macie do polecenia jakieś internetowe zestawy ćwiczeń (mam na myśli youtube), które nieźle dają w kość albo można się wypocić albo chociaż czuć, że "udko pracuje" to ja zawsze na takie czekam, możecie pisać pod każdym postem.

Chciałam wam jeszcze dzisiaj coś polecić Coś innego niż zwykle.
A będzie to płyta Communion zespołu Years&Years. Muszę się pochwalić, że byłam na koncercie, który był jakiś tydzień temu w Warszawie i było wspaniale <3 Chciałam wam o tym wspomnieć, bo jest to płyta, która mnie wciągnęła, pochłonęła i słucham jej cały czas. Znam każdy utwór i każdy mi się podoba.. ich piosenki są jednocześnie powiedziałabym seksowne takie elektryzujące, ale również bardzo energiczne do potańczenia czy nawet treningu.. rozweselają, dodają energii, a jednak nie są płytkie. Tekst jest bardzo fajny, taki hm... pełen metafor i uczuć. Jeśli nie znacie sprawdźcie koniecznie!

Kolejna sprawa to znów pytanie do was o to co możecie mi polecić Chodzi o wybielającą pastę do zębów oraz samoopalacz albo krem brązujący - znacie jakieś warte polecenia, wypróbowane? Piszcie, błagam

W następnym wpisie spodziewajcie się fit gofrów

Mam dla was dzisiaj jeszcze trochę boskich inspiracji.
Enjoy









































  • awatar Mrs Vain: ja polecam olejek samoopalający z Bielendy albo spray SunOzon ;jeśli dobrze rozmsmarujesz oba, efekty są naprawdę imponujące :)
  • awatar Sweety. ^: super zdjęcia :)
  • awatar Milda: Jejku fit gofry! Już się na nie doczekać nie mogę! A ja szczerze polecam Tiffany i jej ćwiczenia na boczki niby takie nie pozorne a świetnie działają i potem czuje się swoje boczki! <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Witajcie, mój bilans:
- kanapki z białym serkiem, awokado i pomidorem
- naleśnik z białym serem i bananem
- owsianka bez cukru
- kanapki z awokado, 2 jajka, kanapka z masłem orzechowym i w ogóle masło orzechowe
- 3 kostki gorzkiej czekolady ;d
- 1/4 bułki owsianej, słodki paluch z cynamonem i cukrem
- kawałek pasztetu z soczewicą (dzisiaj przepis!)

Coś dużo tych słodkich rzeczy, cukru i wgl... ale będzie lepiej!

Dzisiaj mam dla was przepis na bardzo dobry pasztet, znalazłam go w necie i powiem szczerze, że nie mając wielu składników dodawałam co miałam i wyszło super. Tylko płaski i niewyrośnięty niestety, ale zawsze można zwiększyć proporcje, ja robiłam na oko i raczej w małych ilościach, bo nie chciałam marnować składników gdyby miało nie wyjść.

Jest to pasztet z soczewicy Wszystko napiszę w ilościach jakich ja to robiłam
- 3/4 szkl. czerwonej soczewicy (można spokojnie dać więcej, to była taka zachowawcza ilość)
- 2 marchewki
- 2 chude, nie za duże pietruszki
- 1 czerwona cebulka
- 1 szkl pełnoziarnistego ryżu
- 1/4 szkl. mąki ziemniaczanej
- 1 normalna łyżeczka curry
- sól i pieprz (sporo)
- 1/4 łyżeczki chilli z pieprzem cayenne
- oliwa
- bułka tarta do wysypania blachy

Marchew, pietruszkę i cebulę obieramy, a następnie ścieramy/kroimy. Podsmażamy wszystko na oliwie. Gotujemy w garnku soczewicę i ryż. (Do wrzącej wody dodać soczewicę i ryż. Soczewica powinna gotować się ok. 15 min, a ryż pół godziny). Solimy na koniec gdyż w odwrotnej sytuacji ziarna soczewicy stwardnieją. W misce łączymy soczewicę, ryż, podsmażone warzywa, przyprawy i mąkę. Wyrabiamy z tego ciasto <najlepiej ręką>, w razie potrzeby można dodać odrobinę wody. Blachę <rozmiar wg waszych proporcji> smarujemy oliwą bądź olejem i posypujemy bułką tartą by pasztet nie przywarł. Pieczemy godzinę.



Moje nowe plany wyglądają tak:
Otóż nieraz ćwicząc z Ewą Chodakowską usłyszałam "Pierwsze efekty już po 10 treningach"... pomyślałam OK! ZROBIĘ TO! I zobaczymy... z jej postów i tego co mówi jasno wynika, że dni przerwy też są ważne dlatego moje ''ruchowe'' zajęcia poza domem będę uznawała za taki właśnie odpoczynek i plan wymyśliłam sobie taki:

Pon (dziś) - 5 x 30 min
Wt - pole dance
Śr - skalpel
Czw - pole dance
Pt - Speed Effect
Sb - Turbo Power
Nd - Extra Figura

Pn - Trening Detocell Academy
Wt - pole dance
Śr - skalpel
Czw - pole dance
Pt - Turbo
Sb - 5x 30 min
Nd - Speed Effect

Pierwszy trening z dzisiaj zaliczyłam! Zobaczymy jak będzie dalej, tym bardziej, że ten tydzień mam naprawdę mega zawalony, ale hm... życie! Trzymajcie kciuki
  • awatar Salute, new me is comin ♛: Chętnie spróbuję, bo i tak nie mam co zrobić z soczewicą i dałaś mi świetny pomysł by ją jakoś wykorzystać :) A akurat skończyła mi się pasta z łososia, więc czymś trzeba będzie posmarować chrupkie :D Oj tak, dni przerwy są ważne, dlatego ja sama ćwiczę teraz tak porządnie tylko 3x w tygodniu, a reszte dni zostawiam na rozciąganie albo resty :) Powodzenia z tym planem, wierzę że Ci wyjdzie! :D
  • awatar HBaldwin: Wow! Zapowiada się ciekawie :) Podziwiam za zapał do ćwiczeń! Co do pasztetu.. chętnie spróbuję taki zrobić :)
  • awatar ofensywa: Warto wytrwac i doczekac sid w koncu jakichs efektow!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Jak dzisiaj układa się mój bilans? Źle, ale postaram się dotrzymać do końca bez żarcia.

- jaglanka z miodem, cynamonem i bananem
- kanapka z masłem orzechowym
- sałatka jarzynowa
- orzechy ziemne, 3 kaloryczne ciastka <yhyhyhyhy - to odgłos płaczu>, sałatka jarzynowa, tost z serem
- pomarańcz, sałatka z marchewki i kapusty

Wczoraj miałam przewspaniały dzień!!! Po prostu dzień dobrych wiadomości, które dodały mi tak niesamowitego powera że na pole dance już wyszło wszystko! Naprawdę czułam się wspaniale!

Dzisiaj niestety zmęczenie dało mi się we znaki, czeka mnie jeszcze dziś dużo rzeczy do zrobienia, zwiałam ze sprawdzianu, który nie wiem czy zaliczę, bo słabo ogarniam programy komputerowe no i miałam bardzo niemiłą sytuację w metrze... nie uwierzycie... Jakiś typ, typowy dres ale chyba na jakiś prochach, bo od samego wejścia wydawał się taki... nieobliczalny zaczął rzucać do mnie chamskie teksty oczywiście nie zwracałam uwagi i odkręciłam się do niego,a on mnie dosłownie kopnął w plecy! Może to nie do końca było bolesne kopnięcie, ale przejechał podeszwą po całych moich plecach, nie wiem co to miało być i co chciał zrobić i czy to mu wyszło, ale czułam się strasznie dodając do tego to, że metro jest pełne ludzi i nikt nie zwrócił mu uwagi! Wręcz to ja zostałam obrzucona gardzącym spojrzeniem mówiącym "ej kopnął cię, nic nie robisz?!" albo inni patrzyli się by sprawdzić moją reakcję. Czułam się wtedy strasznie bezradna, bo ten typ był z innymi jakimiś drecholami, a później podniósł się z siedzenia i stanął za mną, nie wiedziałam co ma zamiar zrobić byłam serio przerażona, a nie odezwałam się ani słowem..
Nigdzie nie można czuć się bezpiecznym.
  • awatar Paula Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ: Sałatka jarzynowa, uwielbiam!
  • awatar HBaldwin: I bardzo dobrze, że nie reagowałaś na zaczepki. Oni tylko na to czekają. Niestety ludzie teraz tacy są, wszyscy unikają problemów i interesują się jedynie własnym dobrem. Cieszę się, że nic Ci nie jest, ale to smutne co się dzieje z tym światem..
  • awatar Salute, new me is comin ♛: Raz słońce a raz deszcz, dobrze że chociaż wczorajszy dzień udany :) No i współczuję tej sytuacji w metrze, serio, co za chamstwo! i jeszcze ten brak reakcji, w jakim my świecie żyjemy?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Szczególnie z moim bilansem. Żre żre żre żre szczególnie po szkole gdy wracam i jest napad na lodówkę, bo jestem głodna akurat w tym jednym zasadniczym momencie i przygotowanie czegoś,te 5-10-15 minut, to już za długo, grozi śmiercią głodową... -.-
Dokłada się do tego napięty plan dnia, późne wracanie.. poza domem jestem od godziny 70 do jakiejś 180 a dwa razy w tyg - 190. W wolne dni bardziej umiem tego przykładnego jedzenia pilnować.
Ale nie ma wymówek! Tak żyję, bo tak lubię, a zdrowa żywność tylko może dodać mi zdrowia i działać na mój +! Muszę o tym pamiętać!

Bilans:
- Kanapki - 2 z białym serkiem i dżemorem, jedna z białym serkiem, łososiem i sałatą.
- Trochę płatków musli na sucho
- serek wiejski z dżemem truskawkowym <niestety taki gotowy z dużą ilością cukru ;d>
- sałatka z rukoli, pomidora, ogórka kiszonego i papryki
- płatki orzechowe granola mała paczuszka
- Jogurt grecki z bananem i truskawkami, bułka pełnoziarnista, pierogi z serem, dwa plastry tłustego sera żółtego
- Plaster tłusta sera żółtego <wtf?! co ja robię>, musli, podjadanie...

Źle, źle, źle... trzeba ograniczyć ten chleb, bo to jest kosmos ile ja jem.

Na jutro przygotowałam sobie jadłospis:
- jajecznica z pieczarkami
- sałatka owocowa
- kanapka
- sałatka jarzynowa
Zobaczymy na ile uda mi się to zrealizować Ja w siebie wierzę!

Mam nadzieję, że wasze odchudzanie idzie po myśli i macie silną wolę, której mi czasami brakuje!

Ale każdy dzień jest nowy i można zacząć go lepiej, zrobić więcej i fajniej!

Dzisiejszy trening: jakiś HIIT cardio abs coś tam bla bla bla półgodzinny.. ale dał troszkę w kość

Chciałabym wam dodać jakieś przepisy albo inspiracje, ale tak bardzo nie mam czasu... wybaczcie tą nieobecność i jeszcze taki okrojony post.. ALE WRACAM Z NOWĄ SIŁĄ!
  • awatar American Apparel.: Też tak mam, że po szkole zazwyczaj jestem bardzo głodna i pierwsze co robię to idę do lodówki xD. Mam nadzieję, że Twój plan się powiedzie, powodzenia życzę :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
- reszta klusek z mojego przepisu, którym część osób tak się zachwyciła ;', kanapka z serkiem i pomidorem <usprawiedliwione, bo tych klusek miałam malutko>
- pieróg z serem, 1,5 banana z cynamonem i serkiem wiejskim, pół bułki
- mini pizza <która była tylko typu te wszystkie ''mini pizze'', a jak na mini to była ogromniasta, strasznie żałuję, że ją kupiłam, bo była duża, z białej buły i straasznie tłusta aż potem w autobusie czułam jakbym miała błyszczyk na ustach xD Śmieszne.. ale tak szczerze to masakra. Chyba zachęciła mnie cena jakieś 1,80, za taką dużą?! - pomyślałam - Normalnie jest z 5 zł! I tak oto wypłynęła ze mnie fala konsumizmu i kupiłam ten sztuczny i wcale nie bardzo dobry chłam dodając sobie sadła, którego mimo mojej naprawdę nie grubej sylwetki mam sporo.
- pieróg z serem, trochę suchego musli

Mam pytanie do wszystkich zdrowo odżywiających się osób, chudnących lub tak jak ja wiecznie starających się to robić. Wiecie gdzie można nie drogo kupić te oto produkty: syrop z agawy, quinoa, amarantus, nasiona chia, stewia, tofu i inne tego typu rzeczy często gęsto pojawiające się w fit przepisach. Są to zdrowe zamienniki rożnych produktów. Słyszałam, że całkiem smaczne ale nie mam zielonego pojęcia gdzie to kupić, bo gdzie nie znalazłam tam zawsze cena była dość wysoka.

Znacie jakieś sposoby na ogarnięcie podjadania i takiej wiecznej chęci na jedzenie? Mam wrażenie, że myślenie o tym co zjem np. w kościele jak sobie z niego wrócę to paranoja... nie można tak się na tym skupiać. To w końcu TYLKO jedzenie.

Kupiłam ostatnio w biedrze makaron brązowy aczkolwiek najprawdopodobniej pszenny Z CZEKOLADĄ! Próbował ktoś może???






























  • awatar Kashmirkaa: Ksylitol kupuje na Allegro bo jest najtaniej, chia też na necie, makaron durum/pelnoziarnisy w biedrze. Slyszlalam, ze w Tesco otworzyli duzy dział z takimi produktami.
  • awatar Lady Green: Słyszałam o tym makaronie, ale nie miałam odwagi spróbować :) A produktów poszukaj w eko sklepach internetowych, bo w sklepach stacjonarnych zawsze cena jest nieco większa :) A zamawiając przez internet większą ilość można dostać zniżkę, albo mieć darmową wysyłkę, także bardziej się opłaca :)
  • awatar Fit Lady: Na promocjach w supermarketach można czasami dorwać coś zdrowego w niższych cenach zawsze to coś ;) albo online jeśli nie ma się jakieś dobre i sprawdzone źródło
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Bilans:
- kluski waniliowe z wody <poniżej przepis>, zielona herbata
- pół słodkiej bułki z serem <bez sera>, jajko na twardo i kromka chleba
- sałatka a'la śródziemnomorska <przepis poniżej>
- serek wiejski z odrobiną dżemu i musli
- pistacje

Ok, zamieszczam szybkie dwa przepisy naprawdę banalne i całkiem niezłe w szczególności sałatka, a kluski ok, ale chyba muszę dopracować dodatki.

Przepis na kluski:
- serek homogenizowany waniliowy
- mąka ok. 150 g <obojętnie jaka, najzdrowsza>
- cukier waniliowy
- jajko

Przepis ogólnie był na trochę większą porcję, ja ilościowo trochę go pozmniejszałam ale praktycznie jest oryginalny. Jedna rzecz - ten cukier... dodałam troszeczkę tego waniliowego no i fakt faktem wyszły niesłodkie ale uznałam, że to nic nie szkodzi zawsze można dosłodzić na talerzu czym się chce dlatego miejcie to na uwadze.
Wykonanie: Mieszamy składniki łyżką na gładką masę i kładziemy łyżką na gotującą się wodę. Gotować aż odejdą od dna.

Sałatka
- sałata lodowa
- rukola
-pomidorki koktajlowe lub zwykły pomidor
- ogórek szklarniowy
- prażone pestki słonecznika
- sos: jogurt naturalny/grecki + sok z cytryny + czosnek + sól, pieprz

No nie muszę chyba opisywać jak zrobić sałatkę... Powiem szczerze, że podeszłam do niej trochę sceptycznie, bo słyszałam wiele razy, że nie powinno się łączyć ogórka z pomidorem, takiego zwykłego zielonego ogórka, bo to w jakiś sposób szkodzi. Dlatego własnie nigdy tak nie robię, staram się wystrzegać tego połączenia, chociaż smakuje pysznie, no i dzisiaj od dawien dawna to połączyłam. Jestem ciekawa czy słyszałyście coś na ten temat?

Pomyślałam, że dzisiaj może troszkę z innej beczki polecę jakieś filmy... a może nie tyle polecę co po prostu dam swoją opinię.

Zjawa (2015) film aktualnie w kinach. Opowiada o facecie, myśliwym, który po ataku niedźwiedzia zostaje ciężko ranny. Współtowarzysze podróży zostawiają go na pewną śmierć jednak udaje mu się przeżyć i podąża ich śladem.
~ Film ciekawy; inny. Trzeba jednak dobrze się na nim skupić żeby wiedzieć o co chodzi, w pewnym momencie byłam troszkę znudzona, może nie do końca mój klimat, ale nie mogłabym go nie docenić. Warto obejrzeć.

Listy do M 2 - wiem, że może to nie pora już na ten film, ale nieważne. Chodzą różne opinie, że gorszy od jedynki, inni mówią, że wgl beznadziejny i tak dalej, a ja uważam, że był niezwykle wzruszający, płakałam kilka razy, śmieszny też był. Po prostu inny. Jedynka była zdecydowanie śmieszniejsza, ale według mnie ta część również miała w sobie mnóstwo magii świąt i była super.

Igrzyska śmierci. Kosogłos cz.2 - mi się bardzo podobało. Streszczać nie będę, bo każdy mniej więcej serię zna, według mnie naprawdę fajny film, nawet patrząc tak zupełnie z drugiej strony - gdyby ktoś kompletnie nigdy o nim nie słyszał i obejrzał szukając rozrywki to myślę, że nie zawiódłby się.

Papierowe miasta - film z Carą Delevigne, no musiałam obejrzeć, bo chciałam zobaczyć jak gra Jest o chłopaku zakochanym w przyjaciółce z dzieciństwa, która po długim czasie nie utrzymywania znajomości odzywa się jak gdyby nigdy nic, a następnie znika. Chłopak szuka jej, dostrzega znaki, które rzekomo mu zostawiła wierząc, że na końcu ją znajdzie i będą razem.
Na podstawie książki Johna Greena, autora "Gwiazd naszych wina".
~ Mi się ten film niezbyt podobał. Bardzo, bardzo średniawy. Nie ma ani zaskakującej fabuły, ani gra aktorska też nie powala, ani finał nie jest jakiś powalający... Nie zjechałabym go jakoś tak strasznie, ale odniosłam wrażenie, że nie wzbudza żadnych emocji ani nie niesie żadnych szczególnych wartości, a wręcz może jedną - nudę.

Pitch Perfect 2 - film o dziewczęcym zespole acapella, który dąży do sławy i chce być najlepszy - nic tu więcej chyba opisać się nie da. Jest to film, który niezbyt mnie zaskoczył, ja bardzo lubię jakieś takie musicale czy filmy muzyczne lub o tańcu to już w ogóle, ale ten niczym się nie wyróżnił. Ok, dałabym + za śmieszność, ale jeśli chodzi o te całe "występy" to jak dla mnie słabe. Ja uwielbiam gdy tego typu filmy wzbudzają we mnie od razu pasję do śpiewania, występowania, sceny i ogólnie mam ochotę znaleźć się tam i drzeć do mikrofonu... oczywiście w tym wypadku tak nie było.

Ok, dużo treści - mało obrazków haha ;p Nie wiem czy ktoś to przeczyta do końca, ale jak już napisałam to niech leci w eter.

Polecajcie mi jakieś filmowe cudeńka
  • awatar Ace: Sałatki na pewno będę wypróbowywał, bo brakuje mi zieleniny w diecie.
  • awatar Ksatanka♥: Świetny ten przepis na kluski! Jutro robię :D
  • awatar ωαℓ ѕιę тσ נєѕт мóנ śωιαт !: chyba zrobię te kluski :D tak nie powinno się łączyć, ponieważ ogórek zawiera enzym askorbinowy, który niszczy witaminę C , która jest w pomidorach więc wychodzi na to,że jak połączysz to jakby nic Ci po tych pomidorach które zjadłaś :P Zjawa widziałam zapowiedź całkiem niezła :) na Listy do M czekam w necie :D Ja bym jeszcze dodała Pitbulla tego co jest w kinach dziś byłam i jestem zachwycona :D Mogę Ci polecić horror "Kto tam?" - nie jest to typowy horror, którego miałabyś się bać lub coś w tym stylu bo nie wiem czy lubisz :P ale głównie zobaczysz do czego zdolne są dziewczyny ;) polecam!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Bilans z dziś:
- owsianka imbirowa z bananem
- naleśnik z paczki, wafle ryżowe, dużo orzechów
- kanapka z łososiem i mały tost, pomarańcza
- 2 jajka na twardo, pół puszki tuńczyka, wafel ryżowy, musli i podjadanie
- pierożek z serem, pistacje i ogólnie podjadanie

Zauważyłam, że muszę - koniecznie MUSZĘ - planować z góry co zjem. I tak, zazwyczaj nie trzymam się planu, bo gdyby tak było to byłoby idealnie, ale jednak gdy nie zaplanuję jest o wiele gorzej. Od jutra, a szczególnie jutro obowiązuje post, więc mam nadzieje, że mnie to zmotywuje do nie podjadania. Jeżeli tu zaglądacie to wiecie, że to jest chyba mój największy problem.

Salute zainspirowałaś mnie by podsumowywać sobie rzeczy, które planowałam dziś zrobić... i załamałam się gdy podsumowałam to co właściwie wczoraj wieczorem zaplanowałam.

- wrócić do grania na gitarze -
- powycierać kurze w całym moim pokoju +
- kupić kalendarz -
- przygotować paczkę do oddania dla domu dziecka -
- zapytać kogoś o coś ważnego -
- schować słodycze porozsiewane po moim pokoju -
- pouczyć się angielskiego -
- pić wodę przed każdym posiłkiem -

HM.... lepszy rydz niż nic ;p


























  • awatar AdoringLove: Tez potrzebuje kalendarz! Taki duży na ścianę i ładny, widziałaś gdzieś fajne ?
  • awatar ωαℓ ѕιę тσ נєѕт мóנ śωιαт !: bilans masz ładny tylko to podjadanie ajjć jest najgorsze u mnie też :/ to dobry pomysł zaplanować z góry co się zje i chyba ja też na to się skuszę,ponieważ czasem kiepsko u mnie wygląda bilans :/ pić wodę przed każdym posiłkiem- i mi to by się też przydało! Powodzenia! ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Zaczęłam się starać. Z wysiłkiem. Do sukcesu nie ma windy , trzeba iść po schodach. Dzisiaj być może post będzie dłuższy, bo siedzę sobie cichutko w kąciku i czekam, aż przyjdą robotnicy do łazienki, a ja nie lubię się wtedy wychylać, bo i po co.
Bilans z dzisiaj:
- gruszka z jogurtem greckim, musli, siemieniem i
otrębami owsianymi, kawa z mlekiem bez cukru
- naleśnik z paczki ;d
- 2 wafle ryżowe trochę z masłem orzechowym, 3 garści orzechów ziemnych
- koktajl PRZEPYSZNY - pay attention na przepis!

Krótki, łatwy, zarąbisty - małe jabłko, kiwi, 1/4 lub mniej ogórka zielonego szklarniowego <zależy jak duży>, miód, dwie czubate łyżeczki jogurtu greckiego, woda w ilości tak żeby był do wypicia i łatwy do zblendowania! Jest świetny - próbować w domu!

- 2 kanapki na ciemnym pieczywie z łososiem, serkiem naturalnym

No i pewnie jeszcze dzisiaj coś szamnę...
Ale jest o wiele zdrowiej niż było i bywało jeśli chodzi o składniki, nie jadłam za dużo pieczywa ani płatków, żadnych białych buł ani ciastek ani nawet tych moich uzależniających żelków fasolek. Dobra, zdarzyło mi się skubnąć czekoladkę i faworka ale czekoladka 70% kakao gorzka!

Czuję się dumna, a będzie tylko lepiej!


Some inspo:
























 

 
...chociaż wczoraj oczywiście był gorszy

- owsianka z bananem i cynamonem
- tosty z pomidorem i rukolą
- płatki musli z mlekiem
- 2 pierogi z serem, faworki, miliard orzeszków ziemnych, maślanka straciatella, musli, masło orzechowe
- pół kuli mozzarelli <wtf, nie wiem co ja robię z moim życiem> i pół łososia wędzonego
Ogólnie podjadanie jak zwykle... jedzenie to żadne tylko takie branie garściami i pakowanie w siebie..
I PO CO?

Jak wczoraj wasz tłusty czwartek?
U mnie było to kilka faworków, placek owsiany z Marks&Spencer i niech was nie zmyli nazwa 'owsiany', bo tyle w nim cukru co w nie jednym pączku albo więcej (no jak to angielskie - sam cukier, ale przepyszne) i ostatnia taka cheat rzecz to donut - szczerze? Zjadłam jedno po drugim to ciastko i donuta, wiem masakra miałam odpuścić, ale jakoś mnie skusiło to, że serio.. wiem, że może to dziwne ale donutów nie jadłam nigdy. No i co mam dać rekomendację?
Heaven <3
























 

 
Bilans z dziś:
- kanapki z białym serkiem, rukolą i pomidorem
- serek wiejski z dżemem i musli, pół kostki gorzkiej czekolady
- słodka bułka z cukrem pudrem (wiem masakra, ale kupiłam to kiedyś w lidlu na jakimś hiszpańskim tygodniu i było aż 6 takich i jeszcze leżą, nie chcę ich zmarnować chociaż wiem, że nie powinnam)
- krem z groszku
- brokuł + pomidor + jajko z sosem czosnkowym na bazie jogurtu (polecam wam bardzo to połączenie)

Dzisiaj treningu już nie robię, bo byłam na pole dance i nie mam siły.

Dzisiaj mam dla was inspiracje, które zbierałam chyba od roku na telefonie robiąc w różnych momentach screeny gdy tylko znalazłam coś fajnego w necie. Wyjątkowe jest to dlatego, że zazwyczaj wyszukuję je specjalnie na komputerze po to żeby umieścić w poście i samej trochę pooglądać i zazwyczaj nie zaśmiecam sobie jakimiś tam obrazkami telefonu, ale te musiały mi się naprawdę bardzo spodobać, więc postanowiłam podzielić się z wami









































































  • awatar AdoringLove: Nie przesadzaj, bilans jest dobry :) Inspiracje super!
  • awatar Salute, new me is comin ♛: Pole dance?! Nawet nie wiesz jak Ci zazdroszczę! *,* Szczęściara :P A co do inspiracji to serio są cudne, nie dziwię się że je sobie zachowałaś ^^
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
- sałatka jeżynowa i dwie kromki chleba
- duża ilość kawy z cukrem trzcinowym
- precel ;d
- 2 pierogi z serem, płatki musli z mlekiem, orzechy ziemne
- kawałek bułki, brokuł + pomidor + jajko z sosem czosnkowym na bazie jogurtu

Dzisiaj bilans wg mnie chyba pierwszy raz prezentuje się całkiem nieźle.. no dobra doliczmy jeszcze do tego wszystkiego żelki fasolki, ale i tak.

A dwa przepisy, którymi dzisiaj chcę się podzielić łączy jeden składnik: biała fasolka konserwowa. Produkt tani i łatwo dostępny. Przyznam, że tych przepisów nie wypróbowałam jeszcze, ale chce je tutaj napisać żeby w jakiś sposób zostały trwale zapisane, a fasolką zainteresowałam się ponieważ kupiłam ją do sałatki, ale wyszła ohydna...bo oczywiście ja nawet nie wiem skąd miałam na nią przepis To chyba kwestia połączenia złych składników, moich słabych umiejętności i tego, że nie umiem doprawiać jedzenia.
Jeśli skusicie się to dajcie mi znać jak wyszło ;D

Pierwszy to potrawka z tej oto fasolki
Składniki:
2 puszki białej fasoli konserwowej
słoik suszonych pomidorów
1 duża czerwona cebula
2 ząbki czosnku
przecier pomidorowy 50 dag
pół szklanki bulionu
pół szklanki czarnych oliwek <nie wiem czy je dodam, nie przepadam za oliwkami>
płaska łyżka tymianku
płaska łyżka oregano
tłuszcz do smażenia

Cebule kroimy w piórka. Szklimy na tłuszczu. Dodajemy przeciśnięty przez praskę czosnek. Fasolę odcedzamy na sitku, pomidory kroimy w cienkie paseczki a oliwki w plasterki. Do cebuli dokładamy fasole, pomidory. Zalewamy przecierem i bulionem. Dusimy pod przykryciem ok. 15 minut. Dodajemy zioła i oliwki. Solimy i pieprzymy do smaku. Dusimy jeszcze przez ok. 5 minut. Podajemy z kaszą i ulubionymi dodatkami.

Ilość porcji:4 <ja zawsze nowe przepisy wypróbowuje na ilości równej 1 czyli tylko dla siebie, bo szkoda składników>
Czas przygotowania: 30 minut

I drugi przepis, który znalazłam to "kotlet" do hamburgera

składniki na kotlet:
- 1 puszka białej fasoli konserwowej
- 1 cebula
- 4 średniej wielkości pieczarki
- sól ,pieprz ,pieprz ziołowy ,papryka słodka wędzona ,sos sojowy
- mała garśc ziół - u mnie świeży majeranek i natka pietruszki
- 1 jajko
- bułka tarta

Dokładnie odsączamy fasolę z zalewy. Na niewielkiej ilości oliwy podsmażamy posiekaną cebulkę i pieczarki. Odparowujemy (masa ma być dość gęsta). Dodajemy fasolkę, ugniatamy tłuczkiem. Doprawiamy solą, pieprzem, papryką, dodajemy trochę sosu sojowego. Masa ma być wyrazista w smaku. Odstawiamy do wystygnięcia. Dodajemy posiekane zioła, jajko i bułkę tartą. Mieszamy szybko i dokładnie. Formujemy z tego kotleta.

Do dopełnienia naszego hamburgera potrzebujemy bułki, pomidora, ogórka, sałaty i ulubiony sos. Taka minimalistyczna, podstawowa wersja, ale oczywiście można ją urozmaicać.
  • awatar Salute, new me is comin ♛: Ja na dzisiaj fasolki mam dość bo na obiad miałam i sie okropnie przejadłam xD ale jak mi minie to wykorzystam :D i ładniutku Ci dziś poszło :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
- jajecznica z pieczarkami, bułka z awokado
- kanapka na ciemnym pieczywie z serkiem naturalnym, pastą paprykową i ogórkiem
- owocowa herbata z białym cukrem <przeepyszna była>
- sałatka z białej fasoli i tuńczyka
- małe musli GRANOLA, bułka żytnia
- owsianka z torebki < taka gotowa do zalania wodą >, 2 pierogi z serem, trochę mozzarelli, miodu, bułki..
podjadanie jak to ja..
- mandarynka

Po tylu bilansach widać jasno - dzień zaczynam ładnie pięknie <bo jestem zajęta>, a po powrocie do domu? Prawie zjadam lodówkę z drzwiami włącznie.
Ehh..

Edit: Nie wierzę po prostu... 2 razy edytowałam ten post żeby dodać rzeczy o których zapomniałam ;d
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
- kanapki z awokado, białym serkiem, ogórkiem, pastą paprykową + jajko
- serek homogenizowany waniliowy
- dwie mandarynki, 5 chrupek kukurydzianych takich długich
- sałatka z brokuła, pomidorów itd
- banan
- bułka kukurydziana
- musli, trochę mozzarelli, mandarynka, 3 żelki, kilka orzechów, kawałek ciastka

No i tak to się przedstawia...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Bilans:
- owsianka imbirowo jabłkowa, bułka ;/
- kanapka z łososiem i twarożkiem
- kilka widelców ohydnej sałatki, placki z banana z jogurtem, bułka, wafle ryżowe z masłem orzechowym, żurawina, żelki-fasolki
- brokuł, 1,5 kanapki z wędliną i papryką, kilka dziubnięć łososia, płatków musli

Zdecydowanie za dużo podżerania...
 

 
Dzisiaj różne tematy, wątki, wiecie taki luźny zbiorczy post.

Po pierwsze bilans!
Moje bilanse są ostatnio były fatalne, teraz niewiele się poprawiły, ciało też w nie najlepszej kondycji ale przejmuję kontrolę!

- naleśnik z twarogiem <niestety pszenny>, jajko i kawałek bułki pełnoziarnistej
- kiwi, pół banana, jabłko
- sałatka z ryżu, kukurydzy i tuńczyka
- mandarynka
- owsianka z mango i bananem <o której pisałam>, kilka gryzów naleśnika,bułki, łyków maślanki, kilka łyżek musli... jak to u mnie - combo!
Jakoś nie mogę sobie kompletnie z tym poradzić. Z tym podjadaniem. Inni ludzie tak nie mają, nie zjedliby suchej bułki, kawałka sera, suchych płatków w takich ilościach, nieugotowanych pierogów, a ja co? Ja nie mam z tym problemu. Ale chyba najgorzej jest u mnie z tymi bułkami.
- no jeszcze wieczorem był kawałek bułki one more time, łosoś, twaróg, te sprawy.

I co najważniejsze - trening!
Być może TYLKO skalpel z Chodakowską, ale pot się lał a to najważniejsze.
W tym treningu jest coś fenomenalnego, że ćwiczenia nie sprawiają większej trudności ale naprawdę pot leciał mi po twarzy. Chyba chodzi o spinkę mięśni

Dzisiaj przepis na fantastyczny Quiche ze szpinakiem i pieczarkami

Składniki:

świeże pieczarki (plastry) ok. 200 g
czosnek – 1 ząbek
oliwa z oliwek
zamrożony szpinak – 280 g
jajka – 4
mleko – 250 ml
ser feta – 60 g
tarty parmezan – 1/4 szklanki <ja dodałam zwykłego sera żółtego>
sól i pieprz

Nagrzej piekarnik do 180 stopni. Rozmroź szpinak (może być w mikrofalówce). Podsmaż na oliwie pieczarki na patelni. Dodaj czosnek. Przypraw solą i pieprzem do smaku. Zmniejsz ogień i duś pieczarki, do momentu, aż wypuszczą wodę (5-7 minut). Polej odrobiną oliwy okrągłe naczynie żaroodporne. Wyłóż na spodzie szpinak (wyciśnij z niego wodę). Następnie, dodaj pieczarki i ser feta. Ubij jajka, dodaj mleko i parmezan, dopraw solą i pieprzem. Zalej tym szpinak, pieczarki i fetę. Włóż do piekarnika i piecz, do momentu aż lekko zbrązowieje i powstanie stała konsystencja (ok. 45 minut)



Dzisiaj taki fajny nowy temat, a mianowicie... Pole Dance!
Nic ci to nie mówi? Już wyjaśniam - pole dance to taniec na rurze. Już coś świta? Oczywiście! Nie trzeba chyba tłumaczyć, że nie chodzi mi tu o taniec rodem z klubu go-go (no ale zawsze warto zaznaczyć), ale o taniec mający formę bardziej akrobatyczną, artystyczną powiedziałabym nawet, że trochę fitnessową.
Jak zacząć?
Po pierwsze - nie bać się! To nic strasznego. Zaczyna sie od poziomu tzw. zerowego gdzie każdy jest kompletnie zielony, więc nie ma szans by być "tym najgorszym co nic nie umie". To trochę jak nauka alfabetu. Na początku jest banalnie = fajnie i szanse są wyrównane.
Naukę zaczyna się od chwytów, układania rąk, chodzenia wokół rury, jest sporo rozciągania pleców, nóg <celem jest oczywiście szpagat>. Następny krok to robienie zamachów nogą tak aby nie bać się poczuć tego jak siła dośrodkowa nas obraca. Wszystko jest bardzo stateczne i na ziemi.
Pole dance jest dla każdego! Dosłownie dla każdego. Uwierzcie mi, że bardzo często kobiecie w średnim wieku idzie lepiej niż mi i czuję wtedy lekkiego doła, ale czasami są rzeczy, które szybciej pojmuję od reszty. Każdy ma swój rytm! Zaczęłam olewać to, że mi nie wychodzi, a inni są dalej - to nie są wyścigi, tylko trening, praca.
Strój? Hm, bardzo prosta sprawa - krótkie spodenki najlepiej materiałowe i top/ koszulka. Po kilku treningach będziesz potrzebować więcej ciała więc koszulka odpadnie na korzyść stanika sportowego. Spodenki najlepiej od razu kupić takie specjalne obcisłe do fitnessu.
Kolejna rzecz, która jest bardzo ważna przy robieniu pierwszego kroku gdy już zaplanujesz sobie pierwsze zajęcia -> zapomnij w tym dniu o jakimkolwiek kremowaniu rąk czy ciała. Całkowicie traci się przyczepność.
To co zauważyłam już po pierwszych zajęciach i co mnie przekonało że chcę więcej? Poczułam następnego dnia mięśnie na plecach o których nie miałam pojęcia ze istnieją! I druga rzecz, że dosłownie po kilku treningach zauważyłam znaczne wyszczuplenie ramion.

Mam nadzieję, że was odrobinkę zainteresowałam tematem. Ciąg dalszy nastąpi..

A teraz inspo:
































 

 
Bilans z dziś
- sałatka z brokuła, jajka, pomidora, fety z dodatkiem prażonego słonecznika i żurawiny
- 5 pierogów z kapustą i grzybami
- ciasto czekoladowe
- znów ta sama sałatka + kanapka z pastellą
- pół kaki, pomarańcza

Dzisiaj pomyślałam, że podzielę się z wami rożnymi fajnymi przepisami, które gdzieś tam robiłam ale ich nie wstawiałam. Jeśli powtarzałyby się to wybaczcie, ale cóż... nie zaszkodzi sobie przypomnieć

Indyjskie leczo <ja to tak nazwałam xd >

- pół dyni
- pół cukinii
- czerwona papryka
- pół czerwonej cebuli
- puszka pomidorów <ja dodałam dwa zwykłe, świeże>
- 1/2 puszki mleka kokosowego <ja zrobiłam swoje prowizoryczne z zalanych wrzątkiem wiórków kokosowych>
- 2 lub 3 ząbki czosnku
- 1/2 cytryny
- kurkuma, curry, chili, oliwa, sól
- ryż

Obieramy i kroimy dynię, cukinię, paprykę, cebulę i czosnek. Na rozgrzanej oliwie w garnku podsmażamy czosnek z cebulą. Dodajemy dynie i pomidory <można trochę podlać wodą jeśli nie są z puszki>. Zostawiamy na małym ogniu pod przykryciem aż dynia zmięknie. Dorzucamy cukinię, następnie mleko kokosowe i sok z połówki cytryny. Po 3-5 minutach obficie przyprawiamy <oczywiście uwaga na chili>. Podajemy z ryżem lub ciecierzycą.



Ciasto szpinakowe
- 1 szkl mąki pełnoziarnistej
- 1 szkl wiórków kokosowych
- 1/2 szkl cukru trzcinowego, może być też waniliowy
- 1 łyżeczka sody oczyszczonej
- 1/3 szkl oleju
- 1 i pół łyżeczki octu balsamicznego
- szpinak mrożony, rozdrobniony - 1 szkl
- pół szkl mleka

Rozmrażamy szpinak i odsączamy z niego wodę. W misce mieszamy razem mąkę, cukier, sodę i wiórki. Dodajmey szpinak mleko, ocet, olej i dokładnie mieszamy. Uzyskane ciasto przelewamy do 18-20 cm tortownicy używając papieru do pieczenia. Pieczemy 40 min w temp. 180. Po wystudzeniu można udekorować polewą z kakao, wiórkami kokosowymi lub cukrem pudrem.



Pasta jabłkowa na kanapki lub do naleśników
- 4 czubate łyżki chudego twarogu
- mleko 1/2 szkl
- 200 g jabłka
- siemię lniane
- miód, cukier, ksylitol
- cynamon

Jabłka ścieramy na tarce, a ser rozgniatamy widelcem. Łączymy razem z mlekiem, siemieniem, cynamonem i dosładzamy czym chcemy według uznania.



Smoothie z dyni
- pasta z dyni 1/2 szkl
Dynię oczyszczamy z pestek, obieramy i kroimy w kawałki,a następnie płuczemy. Zalewamy w garnku niewielką ilością wody i dusimy pod przykryciem, aż zacznie się rozpadać.

- banan
- pół szklanki jogurtu naturalnego
- łyżka miodu
- 1/4 łyżeczki ekstraktu waniliowego
- pokruszony lód

Wszystko blendujemy ;D



Najpyszniejsza na świecie owsianka
- 3 yzki płatków owsianych
- pół szkl mleka
- pół mango
- pół banana
- 1 łyżka posiekanych orzechów włoskich
- pół łyzeczki cyanmonu

Płatki ugotować z cynamonem jak na zwykłą owsiankę. Dodać pokrojone owoce i posypać orzechami <3



I jeszcze jedno. Polecajcie mi blogi na pingerze ... tylko takie serio fajne ;P
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
What's up guys?
Dzisiaj już za mną #śniadanie - #owsianka z siemieniem, wiórkami kokosowymi, miodem i gruszką, a potem kawałek sernika, i chleb żurawinowy.
Trochę nie za dobrze.. dopiero 11 a za mną już sernik i tyle żarcia.
Czuje się ostatnio o wiele grubsza, tłusta, ale mam zamiar to zmienić. Wrócimy do mniej leniwego trybu życia i będzie git ;D
Jak #sylwester? Mój bardzo dobrze, nie będę nic streszczać, bo nie ma żadnych pikantnych szczegółów i właściwie chciałam się tutaj skupić na roku przyszłym.
Czy mam plany? Chyba gdzieś tam z tyłu głowy... bo zawsze są jakieś takie myśli aaa schudnę aaa poznam super nowych ludzi aaa coś tam.
NIE
A jak coś z tych rzeczy wyjdzie to będę przeszczęśliwa ;D
Miniony rok miałam niezwykle udany naprawdę. Nie spełniłam jakiś tam postanowień które pewnie się tu pojawiały typu schudnę ze 3 kg, zrobię #szpagat itp ale rozpoczęłam tyle wspaniałych rzeczy i uczestniczyłam w tylu ''przedsięwzięciach'' i byłam w miejscach w których wcale nie spodziewałabym się ze akurat w tym roku będę, że ten rok mogę zaliczyć do bardzo bardzo udanych.
Ale właściwie to mam jedno postanowienie..
Które niby jest jedno ale można powiedzieć że głębokie i można pod nie podpisać mnóstwo innych aspektów.
A to po prostu jest ŻYĆ PEŁNIĄ ŻYCIA!
TAK!
W tym roku miałam wiele chwil gdzie naprawdę czułam ze przeżywam coś wspaniałego i to mija tak szybko, ale to jest właśnie życie pełnią życia. Tylko że ja chce tak żyć cały czas. Chce żeby każdy aspekt był świetny - mój pokój, mój dom, moje rzeczy, moje #ubranie, mój humor, moja obowiązkowość <której mi bardzo brakuje>, rzeczy za które się zabieram, moja wytrwałość i odwaga. Myślicie, że to trochę dziwne? Weźmy na ten przykład ubranie bo jeżeli tu zaglądacie to wiecie ze lubię modę i ma to dla mnie jakieś tam znaczenie, ale co rozumiem poprzez to 'świetne ubranie'? Chodzi mi o to ze ostatnio myślałam że a mam tyle ubrań, a ciągle chodzę w tych samych. Tamte są kupione dawno, rzadko w nich chodziłam nie wiadomo czemu i zamiast prawie nieużywanej np. bluzy czy bluzki wolę tak samo stary ale zmechacony, wiele razy prany sweter. I Pomyślałam że trochę marnuję te rzeczy wiec zebrałam wszystkie te w których najczęściej chodzę, głównie jakieś proste rzeczy białe, czarne i szare i odłożyłam totalnie na samo dno. No i zaczęłam zmuszać się do wybierania tych kolorowych i ''lepszych'' ale nie umiałam ich jakoś do niczego dopasować, czułam się w nich niezbyt dobrze, miałam wrażenie że moje koleżanki wyglądają o niebo lepiej , a ja mam rzeczy ''niemodne''. Z drugiej strony nieraz przychodziły mi myśli ze chyba lepiej mieć takie rzeczy niż ubierać się tak jak teraz wszyscy na czarno, klasycznie itp no ale w raz z nowym rokiem przyszła do mnie refleksja że ja właściwie tak lubię, lubię te kolory, bo dobrze się w nich czuje i że mam zamiar nie czuć już wyrzutów sumienia tylko ubierać się zgodnie z ochotą.

I właśnie chyba dzisiaj za niedługo wybiorę się na #second handy ;P

Mam dla was trochę inspiracji modowych typowo zimowych bo ostatnio mróz daje się we znaki ;p