• Wpisów: 123
  • Średnio co: 9 dni
  • Ostatni wpis: 330 dni temu, 01:24
  • Licznik odwiedzin: 9 228 / 1175 dni
 
slimexistence
 
Witajcie! Co słychać? What's up? Que tal? :)

Dzisiaj mam dla was kolejny wypróbowany przeze mnie przepis. Powiem szczerze pierwszy raz w życiu smażyłam placki <tak, będą to placki w wersji hmm.. light?> i wyszły mi pół na pół. Niby wyszły ale niektóre były surowe w środku >.< No ale mnie takie tam małe porażki nie zrażają, gdyż kompletnie nie umiem gotować, więc chociaż tyle, że staram się i próbuję tak? Chociażby na takich banalnych przepisach.

Placki z jogurtem greckim
Jogurt grecki – 180 g
Jajko – 1
Mąka pełnoziarnista – 1/2 szklanki
Soda oczyszczona (lub proszek do pieczenia) – 1 łyżeczka

Wykonanie: Wlej jogurt do małej miski. Dodaj 1 jajko i dokładnie wymieszaj.
W większej misce wymieszaj mąkę z sodą.
Dodaj miksturę z jogurtem greckim do miski z mąką.
Mieszaj, aż do uzyskania jednolitej masy.
Na nagrzaną patelnię (spryskaną olejem w sprayu) nałóż dowolną ilość uzyskanej masy. Pozostaw na patelni, aż do uzyskania lekko przypieczonego, brązowego spodu. Przełóż placki na drugą stronę.

Hmm.. byłam pewna, że je spaliłam, ale jak teraz Z UWAGĄ czytam ten przepis to w sumie chyba takie miały być. Nie mam niestety oleju w sprayu, bo nie wiem gdzie można go dostać, więc starałam się wlewać jak najmniej, jednak już po pierwszej serii patelnia była sucha i nie wiedziałam czy wlewać za każdym razem czy nie, bo nie chciałam żeby wyszły takie tłuste.
Jeśli zrobicie je według przepisu to wyjdą wam całkowicie niesłodkie, 'neutralne' placki do których możecie wg uznania dodawać dodatki. Ja zjadłam z resztką jogurtu greckiego, która mi została i miodem ;>


placki-pszenne-pełnoziarniste1.jpg


A teraz bardzo krótki ciąg dalszy historii, którą już wam kiedyś opowiadałam. Dla przypomnienia - ten sam gościu 2 razy zaczepił mnie z historyjką czy mogę mu pożyczyć 4 zł, bo zabrakło mu do biletu. Często przechodzę tamtym tunelem, przynajmniej raz w tygodniu o tej samej porze. Haha znowu ten sam facet zaczął mnie zaczepiać. Po prostu deja vu! Podobnie byłam ubrana, też słuchawki na uszach, myślami gdzieś w innym świecie, szłam do tego samego miejsca z tą różnicą, że spieszyłam się dużo bardziej. Dlatego tylko jakoś się obróciłam i poszłam szybko dalej. Podejrzewam, że gdyby nie to, że naprawdę byłam masakrycznie spóźniona pewnie wdałabym się w jakąś rozmowę.

A teraz czas na NOWOŚĆ, tego jeszcze na blogu nie było.
Pomyślałam, że skoro mój blog jest tak totalnie o wszystkim, o wszystkim co lubię, co mi się podoba, co robię, co mnie spotyka, to może zaciekawią kogoś recenzje. Tak. Czasami ja też się ukulturalniam - chodzę do kina, czytam książki itp itd. Co ciekawe, prowadziłam kiedyś bloga z recenzjami i miał się świetnie, ale to było już hohoho bardzo dawno temu. Te wpisy będą się pojawiały raz na jakiś czas gdy faktycznie będę miała o czym napisać. Myślę, że dla niektórych to będzie coś w stylu "O niee... -.-", ale dla innych którzy by nawet nie zainteresowali się moim blogiem, stanie się bardziej przystępny i 'w ich stylu'.

Zaczyynamy!

Black Ice - Becca Fitzpatrick


black-ice-b-iext26565925.jpg


Uwaga, to jest pierwsza moja książka, którą kupiłam w Empiku! Tak, tak po prostu weszłam i kupiłam - pierwszy raz w życiu, nigdy wcześniej nie zdarzyło mi się w Empiku kupić książki.
Cóż krótko i zwięźle o fabule - młoda dziewczyna wyrusza z przyjaciółką na wypad w góry, licząc, że podczas wspólnego wyjazdu będzie miała okazję wrócić do jej brata, a swojego byłego chłopaka. Długo i solidnie przygotowywała się do tego wyjazdu niestety w trakcie podróży nie dała rady pokonać zamieci śnieżnej. Dziewczyny musiały zostawić samochód na drodze i iść poszukać pomocy. W końcu natrafiają na mały domek na odludziu. Spotykają tam dwóch chłopaków. Okazuje się, że główna bohaterka tego samego dnia poznała jednego z nich gdy udawał jej chłopaka w supermarkecie. On jest bardzo niechętny przyjmować je i im pomagać, natomiast drugi chłopak wręcz przeciwnie! Wszystko byłoby pięknie gdyby nie fakt, że dziewczyny stają się ich zakładniczkami. Główna bohaterka nie ma wyjścia - obiecuje wyprowadzić ich z gór, niestety nie zabierają jej przyjaciółki. Ponadto odkrywa w domku w wielkim pudle ciało zmarłej dziewczyny i przypomina sobie, że jakiś czas temu w tych górach miały miejsce tajemnicze morderstwa.

Ok, wstęp jest mniej więcej taki.
Historia wydaje się banalna prawda? Już wszystko wiecie?
Otóż nie.
I za to kocham Beccę Fitzpatrick. Jej pierwsza książka, którą czytałam - "Szeptem" absolutnie mnie oczarowała, dlatego bez wahania kupiłam tę powieść. Jest inna, bo nie ma w niej elementów paranormalnych ale ma w sobie to coś, ten idealny element - zwroty akcji, miłość, momenty których się nie spodziewasz. Mimo, że nie jest aż tak niezwykła, bo zakończenia się domyśliłam xd to i tak naprawdę ją polecam. Po prostu bardzo ciekawa historia, nieco kryminalna, która wciąga czytelnika, a to jest najlepsze.

Nie możesz dodać komentarza.